Word na PDF
Zablokuj formatowanie dokumentu raz na zawsze — prześlij plik Word, otrzymaj PDF, który wygląda tak samo na każdym urządzeniu. Przetwarzane i natychmiast usuwane.
Masz kilka plików? Przeciągnij je wszystkie naraz — każdy stanie się plikiem PDF, a Ty otrzymasz jeden ZIP.Plik, który edytujesz, nie jest plikiem, który powinieneś wysłać
Dokument Word to żywy twór: dostosowuje swój układ do czcionek, ustawień drukarki i szerokości okna, jakie akurat ma kolejny komputer. Wyślij plik .docx, a starannie ustawione podziały stron przesuną się, brakująca czcionka zostanie zastąpiona inną, a — klasyka gatunku — śledzone zmiany i komentarze, o których zapomniałeś, dotrą do odbiorcy w pełnej krasie. PDF jest odwrotnością tego wszystkiego: układ jest ustalony w momencie konwersji i każdy czytelnik widzi te same strony. Dlatego CV, oferty, prace dyplomowe i oficjalne pisma podróżują jako PDF. Loteria jest realna nawet między uczciwymi programami — starszy Word, LibreOffice i internetowy pakiet biurowy każdy nieco inaczej wyrenderuje ten sam plik .docx i żaden z nich nie ma racji ani nie jest w błędzie; format po prostu zostawia pole do interpretacji. PDF to pole usuwa. Jest też drugi, cichszy powód: plik .docx zaprasza do edycji, a oferta, którą odbiorca może poprawić przed wydrukiem, to nie dokument, który chcesz mieć w obiegu.
Jak wierna naprawdę jest ta konwersja
Konwersja odbywa się za pomocą LibreOffice, którego zgodność z Wordem jest doskonała dla dokumentów, jakie w praktyce pisze większość ludzi — listy, raporty, CV i umowy z nagłówkami, tabelami i obrazami wychodzą praktycznie identyczne. Szczere przypadki brzegowe: dokumenty zbudowane z wielu pływających pól tekstowych, ozdobne czcionki, których nie ma zainstalowanych na serwerze (używany jest wtedy zamiennik, który może przesunąć podziały wierszy), oraz efekty w stylu WordArt mogą wypaść nieco inaczej. Makra są całkowicie ignorowane, co w kontekście konwersji jest zaletą, a nie stratą. Praktyczny nawyk jest prosty: otwórz PDF raz przed wysłaniem. W rzadkim przypadku, gdy coś się przesunęło, uproszczenie układu albo zmiana na powszechnie dostępną czcionkę naprawia to u źródła. Konwerter zresztą nie jest wybredny co do wejścia: .doc, .docx, .odt i .rtf wchodzą tymi samymi drzwiami.
Pole wyboru PDF/A — dla archiwów i urzędów
PDF/A to PDF pozbawiony wszelkich furtek: każda czcionka jest osadzona, brak zewnętrznych odwołań, nic, co mogłoby sprawić, że plik za dwadzieścia lat wyrenderuje się inaczej. Sądy, urzędy skarbowe, uczelnie i platformy przetargowe wymagają go właśnie z powodu tej samowystarczalności — a to narzędzie tworzy PDF/A-2, gdy zaznaczysz to pole. Koszt to nieco większy plik, a chodzi tu o trwałość, nie o wygląd: strony są dokładnie te same, które i tak byś dostał. Zasada pozostaje więc odświeżająco prosta — zaznacz tę opcję, gdy odbiorca wyraźnie prosi o PDF/A albo gdy archiwizujesz coś na długie lata, a zostaw ją odznaczoną przy codziennym wysyłaniu. Warto znać jedno połączenie: PDF/A i ochrona hasłem się nie łączą, ponieważ standard archiwalny zabrania szyfrowania — zachowaj więc otwartą kopię PDF/A do archiwum, a chroń hasłem tylko zwykłe kopie, które rozsyłasz.
Limity, kolejka i ochrona wyniku
Akceptowane są pliki do 20 MB, a konwersje na serwerze odbywają się jedna po drugiej — celowo, bo konwerter, który pozostaje stabilny, jest lepszy niż taki, który ściga się i się przewraca. W ruchliwym momencie Twój plik czeka w kolejce kilka sekund. Darmowy pakiet obejmuje pięć konwersji na narzędzie dziennie; poza tym kredyty płacą za konwersję albo przepustka dzienna otwiera całą kategorię na dwadzieścia cztery godziny — a Twój dokument jest usuwany w chwili zakończenia konwersji, na każdym poziomie, niezależnie od tego, czy się powiodła. Warto znać jedną dodatkową rzecz: jeśli PDF zawiera dane osobowe — umowę, pismo z działu HR, cokolwiek z adresem i podpisem — narzędzie do blokady PDF może owinąć wynik kodem PIN, zanim wyślesz go e-mailem, dzięki czemu plik jest bezużyteczny bez kodu, który udostępnisz osobno.
Co dzieje się z moim dokumentem?
Plików Word nie da się skonwertować w przeglądarce, dlatego to narzędzie krótko korzysta z naszego serwera hostowanego w UE: Twój dokument trafia do folderu tymczasowego, jest konwertowany na PDF przez LibreOffice, a folder jest usuwany natychmiast po zakończeniu konwersji — niezależnie od tego, czy się powiodła. Nic nie jest przechowywane, logowane ani przeglądane.
Czy układ będzie dokładnie odpowiadał wersji z Worda?
W niemal wszystkich przypadkach bardzo blisko oryginału. Konwersja opiera się na LibreOffice, którego obsługa formatu Word jest doskonała dla typowych dokumentów; wyjątkowo skomplikowane układy (liczne pola tekstowe, egzotyczne czcionki) mogą nieznacznie się przesunąć.
Dlaczego czasami trwa to chwilę dłużej?
Konwersje na serwerze wykonywane są pojedynczo, aby zachować stabilność — w chwilach dużego obciążenia Twój plik chwilę czeka w kolejce. Większość dokumentów konwertuje się w kilka sekund.
Mój dokument jest zabezpieczony hasłem
Plików zabezpieczonych hasłem nie da się odczytać — najpierw usuń zabezpieczenie, a dopiero potem przeprowadź konwersję.
Co robi opcja PDF/A?
PDF/A to archiwalna odmiana PDF-a zgodna z normą ISO, której wiele urzędów i instytucji wymaga przy składaniu dokumentów i długoterminowym przechowywaniu: wszystkie czcionki są osadzone, plik jest samowystarczalny i nie ma zewnętrznych zależności. Zaznacz tę opcję, gdy odbiorca wymaga formatu „PDF/A” — w innym wypadku zwykły PDF jest mniejszy i w zupełności wystarczy.
